Czy na lokatach można zarobić?
Mikołaj W.: - Pisał Pan ostatnio o zyskach z lokat bankowych i inflacji. Banki mają oferty lokat, przy których są opłaty za prowadzenie konta. Czy takie lokaty są opłacalne?
Jak wiemy, banki nie są instytucjami charytatywnymi, ale firmami, które muszą przynosić zyski swoim właścicielom. Jednym ze sposobów zarabiania przez te instytucje jest pobieranie opłat w postaci wszelkiego rodzaju ubezpieczeń.
Niby klient nie płaci za prowadzenie konta, ale i tak ponosi koszt jego posiadania. Pojawiły się również lokaty, które obarczone są pewnymi opłatami.
Załóżmy, że mamy 5000 zł, które chcemy wpłacić na lokatę z rocznym oprocentowaniem wynoszącym 5,5% (naliczanie miesięczne) oraz opłatą za ubezpieczenie 5 zł/m-c. Załóżmy też, że średnioroczna inflacja wynosi 4%.
Zysk z lokaty, po opłaceniu podatku Belki, wynosi 5228,45 zł. Jeśli odejmiemy koszt ubezpieczenia, pomniejszy się do kwoty 5168,45 zł. Żeby zysk co najmniej pokrył wysokość inflacji, powinien wynosić 200 zł, a nam pozostało w kieszeni niecałe 169 zł!
Pytajmy więc w takich przypadkach, jakie muszą być minimalne kwoty wpłat, aby nie stracić.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
środa, 13 kwietnia 2011
Dyżur w NTO
Ziarnko do ziarnka. Czy warto systematycznie oszczędzać?
Samotna matka: - Mam małego syna i chciałabym jakoś zabezpieczyć jego przyszłość, np. odłożyć kilka groszy na przyszłe studia. Zarabiam niewiele, więc niewiele jestem w stanie odłożyć, jakieś 300-400 zł na pół roku. Czy takie oszczędzanie ma sens?
- Jak najbardziej i nie musi pani odkładać tych pieniędzy z niewielkiej pensji, mam inny pomysł.
Wiele osób zastanawia się, co zrobić np. z ubrankami po małych dzieciach, które już z nich wyrosły. Niektórzy przekazują je znajomym, inni oddają do komisu. Są też i tacy, którzy sprzedają je z powodzeniem poprzez internet.
W większości przypadków pieniądze ze sprzedaży wydawane są na bieżące wydatki, np. wakacje czy remonty. A gdyby je tak oszczędzać, aby przekazać dziecku w dorosłym życiu? Jakich kwot można się spodziewać?
Załóżmy, że wymieniamy ubranka raz na pół roku i ze sprzedaży starych udaje nam się otrzymać kwotę 360 zł. Pieniądze te inwestujemy i przynoszą nam zysk 8% rocznie. Po 10 latach uskładamy ok. 10 400 zł. Pozostawiając tę kwotę na następne 8 lat, nie dopłacając już żadnych pieniędzy, otrzymujemy ok. 17 500 zł.
To jest już spora kwota, która bez wątpienia przyda się synowi na początku studiów.
Przez internet można oczywiście sprzedawać nie tylko dziecięce ubrania, ale też inne zbędne rzeczy. W ten sposób przybędzie miejsca na półkach i w szafach, no i (jak widać z powyższych wyliczeń) można podreperować swój budżet.
Samotna matka: - Mam małego syna i chciałabym jakoś zabezpieczyć jego przyszłość, np. odłożyć kilka groszy na przyszłe studia. Zarabiam niewiele, więc niewiele jestem w stanie odłożyć, jakieś 300-400 zł na pół roku. Czy takie oszczędzanie ma sens?
- Jak najbardziej i nie musi pani odkładać tych pieniędzy z niewielkiej pensji, mam inny pomysł.
Wiele osób zastanawia się, co zrobić np. z ubrankami po małych dzieciach, które już z nich wyrosły. Niektórzy przekazują je znajomym, inni oddają do komisu. Są też i tacy, którzy sprzedają je z powodzeniem poprzez internet.
W większości przypadków pieniądze ze sprzedaży wydawane są na bieżące wydatki, np. wakacje czy remonty. A gdyby je tak oszczędzać, aby przekazać dziecku w dorosłym życiu? Jakich kwot można się spodziewać?
Załóżmy, że wymieniamy ubranka raz na pół roku i ze sprzedaży starych udaje nam się otrzymać kwotę 360 zł. Pieniądze te inwestujemy i przynoszą nam zysk 8% rocznie. Po 10 latach uskładamy ok. 10 400 zł. Pozostawiając tę kwotę na następne 8 lat, nie dopłacając już żadnych pieniędzy, otrzymujemy ok. 17 500 zł.
To jest już spora kwota, która bez wątpienia przyda się synowi na początku studiów.
Przez internet można oczywiście sprzedawać nie tylko dziecięce ubrania, ale też inne zbędne rzeczy. W ten sposób przybędzie miejsca na półkach i w szafach, no i (jak widać z powyższych wyliczeń) można podreperować swój budżet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)