Wczoraj w trakcie śniadania, w jednej ze stacji radiowych, prowadzący
zaczęli rozmawiać o planach rządu dot. późniejszego przejścia na
emeryturę. Skomentowali, trochę sarkastycznie, że spowoduje to wzrost
emerytury o 5 zł. No cóż, nie ma co tu komentować wiedzy, ale informacja
poszła w eter i ktoś, kto nie czytał informacji źródłowej może być lekko
zdenerwowany całą sytuacją.
Z informacji prasowej wynika, że rząd chce także zrównać wiek przejścia
na emeryturę kobiet i mężczyzn. Zatrzymajmy się na tym. Dziś kobiety
przechodzą na emeryturę 5 lat wcześniej, a tzw. stopa zastąpienia, czyli
różnica pomiędzy ostatnią wypłatą a emeryturą, będzie wynosiła w nowym
systemie ok. 43%. Co to znaczy? To, że kobieta zarabiająca 2000 zł
netto, będzie otrzymywała na emeryturze 860 zł.
Chciałbym skupić się na wyliczeniu, ile tracą kobiety, które kończą
pracę w wieku 60 lat w porównaniu z mężczyznami. Przypomnę, że wysokość
emerytury zależy m. in. od zgromadzonego kapitału jak i od wieku
przejścia na emeryturę.
Przyjmijmy pewne uproszczone założenie: wiek rozpoczęcia pierwszej pracy
25 lat, wynagrodzenie 2740 zł, średnioroczna stopa zwrotu 10%. Z tej
kwoty 7,3% przekazywane jest do OFE - ok. 200 zł miesięcznie. Po 35
latach pracy zebrany kapitał to 765 655 zł, natomiast 40 lat pracy
pozwala zebrać 1 275 356 zł. Czyli ostatnie 5 lat pozwala zebrać o 66%
więcej, czyli 509 701 zł (przy 12% to już 82% różnicy - 1 077 431 zł)!
Skąd tak duża różnica w tak krótkim czasie? Działa tu procent składany,
czyli odsetki są doliczeone do wkładu i procentują przez następne
okresy. Jest to funkcja wykładnicza, czyli największe przyrosty kapitału
występują pod koniec okresu.
Jak widać różnice są ogromne. Jak będą wyglądały nasze emerytury, bo
tzw. I i II filar są niewystarczające, zależy wyłącznie od nas.
piątek, 4 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz